Pies - wizji

Czym jest świadomy sen a czym nie jest

Oczami współczesnej nauki

Poznaj ścieżki pojmowania świadomego snu z perspektywy badań naukowych.

Świadomy sen (lucid dreaming – LD) jest to sen w którym śniący uzyskuje świadomość tego że śni. Przebudzenie we śnie określa się mianem odmiennego stanu świadomości, ponieważ naukowe metody badań snu nie są jeszcze na tyle rozwinięte, aby niepodważalnie potwierdzić czym jest stan w którym osoby śniące mogą podejmować dowolne decyzje i aktywnie wpływać na przebieg snu.

Do tej pory zdołano stwierdzić iż LD związany jest ze świadomością dwumodalną, czyli świadomością pierwszorzędną oraz drugorzędną. Atrybutami pierwszorzędnymi są elementy takie jak, percepcja, emocje, natomiast drugorzędne cechy związane są z myśleniem abstrakcyjnym, refleksyjnym itp.

Możliwość występowania powyższych cech w stanie snu stawia naukowy świat przed wieloma pytaniami związanymi z niewykorzystanym potencjałem ludzkiego umysłu.

Naukowcy w celu wyjaśnienia zjawiska LD dokonują jego ogólnej charakterystyki, oraz skupiają swoje badania w obszarze monitorowania zmian zachodzących w mózgu. Najważniejszymi punktami odniesień są próby wykazania neurokolektorów, które są aktywne u badanych osób. Pomocne okazują się metody neuroobrazowania, dzięki którym zbiera się dane polisomnograficzne.

Dzięki powyższym metodologiom zdołano zobrazować cechy częstotliwości fal mózgowych które są odmienne w przypadku nieświadomego snu, oraz LD.

Stan snu jest możliwy do zbadania dzięki elektroencefalografii na zasadzie monitorowania graficznych wzorców aktywności fal mózgowych. Zdołano ustalić, iż sen dzieli się na kilka etapów. Każdy z nich związany jest ze zmianą częstotliwości fali, oraz amplitudy. Obserwacje pokazały iż sen człowieka składa się z dwóch etapów: faza (NREM) bez szybkich ruchów gałek ocznych, oraz (REM) faza z szybkim ruchem gałek ocznych.

Zjawisko LD naukowcy starają się wychwycić gdzieś pomiędzy fazą REM, której aktywność bioelektryczna mózgu jest zbliżona do stanu czuwania. Jednak wykresy dotyczące poszczególnych części mózgu ukazują iż podczas LD nawet w fazie NREM występują anomalia odbiegające od  typowych wzorców związanych z snem nieświadomym.

Pierwsza faza snu jest etapem przejściowym pomiędzy czuwaniem, a snem w trakcie powolnego zasypiania. Tętno wraz z oddechem ulega spowolnieniu, a ciało jest rozluźnione. W tym etapie pojawiają się fale alfa, a wraz z utrzymaniem stanu rozluźnienia zaczynają uaktywniać się fale theta o niższej częstotliwości i wyższej amplitudzie (4-7 Hz).

Druga faza snu następuje w stanie głębszego rozluźnienia o dominującej częstotliwości theta. To na tym etapie osoba śpiąca może doświadczyć tz. Hypnogogów, które badacze monitorują jako krótkie wybuchy o wyższej częstotliwości. Ponadto na tym etapie mózg odbiera pojedyncze sygnały z otoczenia, które mogą być odbierane przez śpiącą osobę.

Trzecia i czwarta faza snu to sen wolnofalowy, w którym przeważają niskie częstotliwości (do 4 Hz), a wysoka amplituda fali dosięga skali delta. W tej fazie następuje głębokie rozluźnienie, a ciało obniża tętno oraz spowalnia oddech.

W czasie snu REM następuje paraliż układu mięśniowego za wyjątkiem funkcji oddechowych i układu krążeniowego. Fazie tej towarzyszy szybki ruch gałek ocznych, a częstotliwości mózgu odpowiadają falą występującym w czasie czuwania. To w tym momencie śnimy. Dlatego sen w fazie REM nazywa się snem paradoksalnym ponieważ wysoka aktywność mózgu przypada w czasie w którym ciało zostaje niejako wyłączone.

Wszystkie omówione fazy występują w cyklach, a utrzymanie prawidłowych zamknięć cykli wpływa na zdrowy sen, oraz regenerację.

Badaczom nie jest łatwo zinterpretować wszystkie zmienne częstotliwości fal zaobserwowane u badanych którzy doświadczają świadomego snu. W porównaniu z nie świadomym snem obserwuje się wzmocnioną aktywność fal gamma w okolicach kory czołowej, czy beta w obszarze kory ciemieniowej. Natomiast niższe częstotliwości delta oraz theta mają tendencje do zaniżania swoich wartości. Omówione obszary są klasyfikowane przez naukę, jako obszary w których następują procesy samoświadomości, poznania, kontroli emocji itd. Stąd próby wysuwania tez jakoby śnienie miało miejsce w czasie aktywacji tych obszarów.

 

Oczywiście moje omówienie naukowego spojrzenia na LD jest znacznie okrojone, a jeżeli interesuje cię temat w tym ujęciu z pewnością odnajdziesz odpowiednie źródła. Moja praca skupiona jest na praktyce, a nie obserwacji, dlatego na tej stronie poświęcam więcej miejsca na działania aniżeli teorię. Idąc jednak śladem uczonych mamy pewne wskazówki mówiące o tym w jakich częstotliwościach poszukiwać stanu LD.

W czasach w których C.G. Jung rozpoczął swoją pracę wielkiego nauczyciela i terapeuty, nie tylko utorował drogę współczesnej psychologii, ale także zwrócił uwagę zachodu na dziedzinę snów. Proces indywiduacji (rozwój psychiczny prowadzący do integralności jaźni) powiązano ze znaczeniem snów. Jung był jednym z pionierów w tej dziedzinie, jednak czerpał całymi garściami z wiedzy wschodu. Pomocne okazały się nauki o czakrach, które są podstawą wielu praktyk min. jogi i wielu odmian medytacji.
Przyglądając się fenomenalnemu doświadczeniu LD kolejni psychologowie i badacze stwierdzili iż stoją przed wielką zagadką. Trudność w przedostaniu się do LD, oraz ograniczone narzędzia naukowe sprawiły, iż dziedzina ta została zmarginalizowana w kontekście pracy z pacjentami czy osobami pragnącymi świadomie wykorzystywać sny do rozwoju osobowości. Nie oznacza to jednak iż o świadomych snach całkowicie zapomniano.

XIX wiecznych pionierów badających LD z psychologicznego punktu widzenia było wielu. To dzięki ich pracy możesz znaleźć w Internecie techniki takie jak DILD (Dream Initiated Lucid Dream) związana z testem rzeczywistości itd. WILD (Wake Initiated Lucid Dream) związana z wykorzystaniem pamięci. Ponadto dokonano świetnej klasyfikacji wchodzenia w stan LD i rozróżniono dwa sposoby, wchodzenie w LD bezpośrednio ze stanu czuwania, oraz drugi sposób budzenia się w głębi nocy po wypracowaniu w sobie odpowiedniej motywacji i pamięci. Kolejną techniką jest WBTB (Wake-Back-to-Bed) powiązana z wybudzaniem się pod koniec każdego z cyklu fazy REM, oraz pomiędzy NREN.

Jak już wspomniałem wszystkie te pionierskie metody i klasyfikacje są rozpracowane przez psychologów jednak osobiście podważam wiele niuansów ich zastosowania w praktyce. Np. technika WBTB jest dla mnie zbyt absorbującą i mogącą powodować rozchwianie zegara biologicznego i prowadzić do wyczerpania psychicznego. Szerzej opisuję wszystkie niuanse w moich materiałach i szkoleniach.

Fenomen LD stał się również niezbadanym oceanem pełnym tajemnic dla doktorów nauk fizyki. W szczególności zaczęto przyglądać się zjawisku w nurcie kwantowych teorii. Koncepcje takie jak struny rzeczywistości, pole morfologiczne i inne stały się pytaniami-kluczami do których LD jest znacznie zbliżone.

Przełomem w świecie naukowym może okazać się spuścizna doktora Arnolda Mindela, który w swoich pracach łączy kwantowe pojmowanie ze starożytnymi tradycjami szamańskimi. Mindel jako znawca indywiduacji tworzy pomost prowadzący ze świata archetypów (Jung) i wprost z baśni przeprowadza po nim teorię o śniącym ciele. Od tej pory zjawisku LD należy przyglądać się nie tylko z poziomu badań mózgu, ale także symptomów pochodzących od śniącego ciała, które jest powiązane z ciałem fizycznym w całościowym  jego ujęciu. Od kilkunastu lat uważnie śledzę prace doktora Arnolda Mindela, gdyż wiele jego rozważań jest bliskich mojemu sercu.

W duchu starożytności

Odkryj znaczenie świadomego snu wśród rodzimych kultur zamieszkujących pra ziemię

Doszukując się korzeni doświadczenia świadomego snu musimy sięgnąć o wiele dalej niż opisuje to słowo pisane. Starożytna wiedza przekazywana z ust do ust przetrwała do dzisiaj wśród wielu rodzimych kultur. Natrafiamy na opowieści o śnieniu w każdym nawet najdalej wysuniętym krańcu ziemi. Przejawy śnienia odnajdziemy w legendach, malowidłach i znakach których znaczenie jest możliwe do odczytania tylko dlatego iż wtajemniczona starszyzna przekazuje je kolejnym pokoleniom.

Śnienie w pojmowaniu starożytnych musimy rozumieć jako o wiele szersze doświadczenie niż LD. Przez setki tysięcy lat tajemnica śnienia była jedną z najbardziej strzeżonych praktyk. Praktycznie wśród każdej z kultur wiedzę o śnieniu przekazywano starannie wybranym adeptom.

Jedne z najstarszych przekazów słownych pochodzą od Aborygenów rodzimych mieszkańców Australii. Szacuje się, że system wierzeń Aborygenów jest tak samo stary jak ich rasa licząca ponad pięćdziesiąt tysięcy lat! Badania DNA potwierdzają iż są oni najstarszą kulturą na ziemi. Co ciekawe ich spuścizna ciągle jest żywa i stanowi nieodzowny element życia i wartości którymi kierują się Aborygeni. Każdy badacz naukowy, który miał kontakt ze starszyzną Aborygenów opisuje niemożliwe do sklasyfikowania różnice kognitywne jakich nie sposób zignorować. Zupełnie jakby żyli oni nie tyle w odmiennej percepcji wynikającej z ich rodzimego języka, a zupełnie na innym paśmie rzeczywistości.

Filarem wierzeń Aborygenów jest przekonanie iż podstawą rzeczywistości jest CZAS SNU. Śnienie jako naturalna umiejętność pozwala dostrzec jedność z wszelkimi żyjącymi stworzeniami, oraz kosmosem.

Na wyspach Polinezji śnienie związane jest z powstawaniem kosmosu, oraz świata ziemi. Wiedza o śnieniu została ubrana w szatę legend, oraz poezji. Starożytni poeci snuli opowieści o świecie wewnętrznym z którego zrodziła się nasza rzeczywistość, czyli świat zewnętrzny. Według tych podań każde doświadczenie które ma miejsce w codzienności wpierw ma swoje źródło w świecie wewnętrznym w miejscu gdzie tworzą się sny.

Pogląd jakoby sny tworzyły rzeczywistość stał się podstawą szamanizmu Huny, który praktykowany jest do dzisiaj. Śnienie w tym ujęciu jest umiejętnością nie tylko świadomego śnienia, ale przede wszystkim wpływania na świat zewnętrzny poprzez snucie sieci rezultatów na wszelkie działające sposoby. Mnogość technik Huny osadzona jest na podstawowej zasadzie głoszącej iż rzeczywistość jest snem. Nie oznacza to jednak, że rzeczywistość jest iluzją, ale rozumienie jej na sposób szamański otwiera o wiele więcej możliwości doświadczania tego samego wymiaru.

Nie sposób a tej stronie przywołać wszystkie kultury w których śnienie jest praktykowaną do dzisiaj dyscypliną. Dlatego przedstawię tylko wybrane, aby ukazać swego rodzaju punkt odniesienia, oraz różnice w wykorzystaniu śnienia.  Jeżeli zwrócimy się na wschód odnajdziemy kolejną kulturę, która wykorzystuje śnienie do swoich celów. Mowa tutaj o tybetańskiej jodze snu. Jej głównym zamierzeniem jest doprowadzenie adepta do oświecenia, oraz niesie ze sobą obietnicę zmiany konfiguracji energetycznej człowieka aby móc przygotować się na śmierć. Mówiąc prościej, praktykujący jogę snu będzie mógł w chwili śmierci obudzić swoją samoświadomość na tyle, aby nie dać się porwać w sen iluzji tz. Marę. Zgodnie z tym nurtem wierzeń zwykły człowiek jest tak zaabsorbowany światem codziennym iż w chwili śmierci nie jest w stanie odseparować się od połączeń energetycznych które produkują karmę. Śnienie w wydaniu Tybetańczyków ma za zadanie wyrobienie umiejętności rozróżnienia  i dezaktywację tych powiązań, które ciągną duszę do kolejnego wcielenia.

Źródeł śnienia możemy doszukiwać się wszędzie tam gdzie występują naturalne substancje zmieniające percepcję człowieka. Antropolodzy wysuwają tezę iż w chwili w której człowiek prymitywny sięgnął po rośliny psychoaktywne otworzył swój umysł na śnienie. Czy to „święte grzyby”, czy też trujące żaby itd. stały się impulsem który uaktywnił  części mózgu odpowiedzialne są za samoświadomość, oraz meta poznanie. Od samej świadomości, iż istnieje coś więcej ponad znany świat zrodziła się ciekawość snów, oraz unikatowy wariant snu w którym to możliwe jest przebudzenie.

W wielu liniach szamańskich na różnych obszarach planety ziemi do dzisiaj stosuje się wspomniane substancje, aby otworzyć umysł adeptów ku śnieniu. Przez lata praktyk szamani odkryli jednak, że substancje psychoaktywne u niektórych osób niszczą umiejętność śnienia. Kwintesencją praktyk wiążących śnienie z substancjami zmieniającymi percepcję jest nie popadanie w obsesję. Zgodnie z tą regułą śnienie nie jest dla samego śnienia, a substancje dla samych substancji. Działania prowadzą do wyższego celu jakim jest wolność percepcji od znanego i otworzenie się na poczucie wolności.

Jeżeli przyjrzymy się doświadczeniu śnienia w kolejnej kulturze, jaką jest odkrywana na nowo kultura Tolteków, (nie mylić z Aztekami) możemy wysnuć paralele łączącą wszystkie ludy wykorzystujące śnienie w innych zakątkach ziemi. Zrozumiemy coraz bardziej przeznaczenie tej jakże mistycznej dziedziny wiedzy. W mniejszym lub większym stopniu starożytni dzięki śnieniu otworzyli swego rodzaju właz do innych światów. Pierwiastek śnienia łączy z kosmicznymi siłami i pozwala dotknąć nieznanego.

Ponadto Toltekowie wspaniale opracowali technikę tzw. widzenia, czyli bezpośredniego postrzegania energii krążących we wszechświecie, dzięki czemu chroni ona adeptów śnienia przez fałszywą interpretacją zjawisk z którymi stykają się śniący po opuszczeniu znanego świata percepcji.

Rozwój śnienia praktykowanego przez kolejne pokolenia doprowadził śniących do niesamowitych odkryć w dziedzinie postrzegania i poszerzania granic percepcji ludzkiej. Wśród każdej linii wiedzy następował przełom, który zmuszał do zweryfikowania pierwotnych przesłanek i oczekiwań względem doświadczenia. Przede wszystkim zrozumiano iż moc śnienia może prowadzić do złudnego wzrostu ważności wśród osób śniących, dlatego w równej mierze co i do wewnątrz śniący zaczęli kierować swoją uwagą na zewnątrz. Taka zmiana związała śniących z nową drogą, którą możemy dzisiaj zinterpretować jako odejście od ego. Biorąc po uwagę fakt iż ciągłość starożytnych linii wiedzy w wielu przypadkach obejmuje setki pokoleń (nawet 50 tyś lat!) my współcześni musimy przyznać sami przed sobą iż kwintesencja śnienia jest o wiele potężniejsza niż dyktuje nam racjonalność. Dlaczego? Bowiem moc śnienia transformująca osobowość ku nieznanemu (na zewnątrz ego) może doprowadzić do całkowitego odejścia od przekonania czym w istocie jest człowiek

Nie trudno się domyśleć, iż na bardziej zaawansowanym progu doświadczenia śnienie budzi grozę i lęk. Nawet początkujący mogą się otrzeć o jakości które wyprowadzają świadomość poza granice fizyczności. Zagrożeniem może być nie odpowiednie przygotowanie i brak wiedzy. Wszelkie leki jakie mamy o śnieniu w tłumaczeniu starożytnych nie są niczym innym jak ciągłym panowaniem naszej ważności. Z tego punktu widzenia, osoby nawet nie mające pojęcia o śnieniu, zanim jeszcze zaczną praktykę już wiedzą iż śnienie jest niebezpieczne. Przed takimi znakami staje i nasza współczesna kondycja percepcji zwykłego człowieka, który często boi się zajrzeć do własnego wnętrza, nie mówiąc już o ścieżkach wyprowadzających poza granicę wiedzy o nas samych.

Doszukując się cech wspólnych wszystkich starożytnych linii wiedzy w których śnienie stanowi część praktyki możemy zauważyć kilka podstawowych ścieżek do których doprowadza śnienie. Po pierwsze dawne praktyki oferują o wiele bardziej obszerne możliwości wykorzystania śnienia, ponieważ nie skupiały się one na doświadczeniach jednostki, a na spuściźnie całych pokoleń. Znane są więc zagrożenia śnienia związane z iluzją i nadinterpretacją rzeczywistości, którą dokonuje ego człowieka. Kolejnymi punktami wspólnymi jest możliwość uzyskania bezpośredniego wglądu w strukturę rzeczywistości (z poza ego) co doprowadza do transformacji osobowości wręcz w kosmicznym wymiarze, lub koncepcji karmicznej. Najważniejszą jednak kwintesencją praktyki śnienia którą oferują starożytne linie wiedzy jest przełamanie stereotypu odczuwania granic naszej świadomości w fizycznym świecie. Bowiem na każdym zakątku ziemi umiejętność śnienia otworzyła przed człowiekiem poznanie innych częstotliwości ciał subtelnych wchodzących w skład całości istoty ludzkiej, pośród których ciało fizyczne jest częścią o określonym zagęszczeniu materii.

Przedstawienie śnienia pod kątem widzenia starożytnej wiedzy, która jest zarazem najbardziej bogatą w doświadczenie spuścizną o śnieniu może budzić w nas współczesnych wręcz pierwotny lęk. Zamiast jednak nadinterpretować nieznane doświadczenie warto zadać sobie pytanie, czy rzeczywiście jesteśmy aż tak bardzo uśpieni, iż boimy się wystawić czubek nosa poza granicę wiedzy o nas samych i wszechświecie w którym żyjemy?

W obecnych czasach wielki bum na rozwój duchowy, osobisty, energetyczny, czy też występujący w innych ujęciach może już nas nie dziwić tak bardzo jak jeszcze pięćdziesiąt lat temu. Przypomnij sobie rozkwit pokolenia dzieci kwiatów, który jest symbolem wejścia ludzkości w erę Wodnika. Zmiany które zostały zainicjowane w społeczeństwie zaszyły tak daleko, iż w pewnym momencie musiało wkroczyć wojsko i znacznie ukrócić przemianę. Działania racjonalnej siły nie były jednak w stanie powstrzymać fali zainteresowania odmiennym spojrzeniem na rzeczywistość. Od tamtej pory toczą się one niczym śnieżna kula przybierająca coraz bardziej na swojej objętości i wadze. Jeśli jednak przyjrzymy się śnieniu bardziej wnikliwie zrozumiemy, iż ta dziedzina jest nadal niezrozumiała.

 

Aborygeni pomimo iż zostali zmarginalizowani w społeczeństwie i wykluczeni z możliwości decydowania o swojej rodzimej ziemi, nadal są spokojni. Przewodzi nimi myśl śnienia, metafizyczny wgląd w naturę Czasu SNU, którego są strażnikami. Uważają iż wszelkie zmiany jakie zachodzą na ziemi są zarazem naturą nie dającą się oddzielić od śnienia. Nie myśl więc, że dziwi ich widok przelatującego odrzutowca na niebie, czy naćpani turyści próbujący dorównać im kroku w odczuciu rzeczywistości. Myślę, że to idealny obraz tego czym śnienie ciągle jest w naszych czasach, jawi się jako wymykające doświadczeniu pojęcie, mrzonka, a nawet fantasmagoria bowiem dotyczy jedynie marzeń sennych.

Śnienie ciągle jest w ukryciu, nienazwane i niezniszczalne. Aby poczuć metafizyczny stan śnienia musimy zrozumieć jak ono ewoluuje. Motorem napędowym do doświadczenia śnienia jest pragnienie wykroczenia poza znane. Jednak tocząca się kula śnieżna rozwoju osobistego widziana przez śnienie jest zbyt prosta i modna. Nawet Jung zatrzymał się na etapie interpretacji zjawisk snu, ponieważ obudzenie świadomości w snach jest o wiele bardziej wymagające pracy nad sobą. Pracy której nie wykona za ciebie żaden terapeuta, czy szaman podający leki przeciw zastanej percepcji.